środa, 13 lutego 2013



Rozdział 38 „Żegnam”
Dotarliśmy na miejsce, Selena stanęła przede mną i powiedziała:
- Justin, kochanie… - powiedziała i popatrzyła się na mnie wskazując wzrokiem na jakiś klub na plaży.
- Nie! Selena nie mam ochoty na zabawę! Chcesz to sama tu zostań, ja idę do domu – powiedziałem to i zacząłem szybko iść w stronę domu. Selena nawet chyba się nie obejrzała, mam to zresztą w dupie. Wbiegłem do domu i pobiegłem szybko na górę, Kennego chyba nie było w domu, nie zwróciłem nawet na to uwagi. Wpadłem do sypialni i rzuciłem się na łóżko. Leżałem tak i myślałem, co mam zrobić. Od śmierci Miley zachowuję się dziwnie. Może coś do niej czułem ? Raczej nie, ale i tak to wszystko skończone. Selena chciała mnie chyba rozweselić, ale coś nie wyszło. Zachowałem się jak kretyn… po raz kolejny. Moje życie jest bez sensu. Czułem się jak śmieć. Ostatni dupek i cholerny idiota. To ja zabiłem dziecko Miley. To ja jestem tym, który skończył jego życie. Czas aby moje też się skończyło. Skończę z sobą. Już teraz. Muszę się jeszcze dobrze zastanowić. Mam przecież dwoje cudownych dzieci i narzeczoną, którzy nie są niczemu winni. To nie ich wina. Wszystkiemu jestem winien ja. Selena zawsze mi wybaczała. Piłem – odprowadzała mnie do domu, zrobiłem jej dziecko – chciała być ze mną pomimo to, ćpałem – wyciągnęła mnie z tego. Przy niej płakałem i śmiałem się. Nie zasługuję na nią. Zdradzałem ją, miałem mieć dziecko z inną dziewczyną, a ona to zaakceptowała. Ja jak zwykle spieprzyłem wszystko. Miley miała za słabą psychikę na to. Skończyła ze sobą. Ja też powinienem i tym razem nikt mnie nie powstrzyma. Nikt. Napisałem list pożegnalny, w którym zawarłem wszystko, co chciałem powiedzieć. Z żyletką w ręku poszedłem do łazienki… zabić się.
Oczami Seleny
Justin sobie poszedł. Chyba pierwszy raz nie chciał iść na imprezę. Weszłam na chwilę do klubu, ale poczułam, że muszę wracać, bo stanie się coś złego. Szłam drogą i cały czas dzwoniłam do Justina, miał wyłączoną komórkę. Byłam podenerwowana i szłam coraz szybciej. Pod samym domem przypomniałam sobie, że Justinowi przecież zalał się telefon. Weszłam do środka i szybko pobiegłam do sypialni. Justina nie było, ale zobaczyłam na łóżku złożoną kartkę. Otworzyłam ją i zaczęłam czytać:
Droga Seleno !
Chcę się z Tobą pożegnać i podziękować za te wszystkie dni spędzone razem. Nie obwiniaj się za moją śmierć, sam o tym zadecydowałem. To jest najlepszy wybór. Nigdy już nie będę zatruwał ci życia. Chcę byś pamiętała tylko te dobre chwile, np. gdy pojechaliśmy do Paryża i tam rozpoczęła się nasza miłość, później wyjazd do Teksasu i noc w stodole ;) Przyznam, byłaś niezła, nasz piesek Biebs, który niestety zdechł (właściwie to przejechałem go samochodem, ale nie chciałem ci mówić. Przepraszam.) i wreszcie nasz pobyt na Bali. Tam urodziły się nasze dzieci. Zajmuj się nimi dobrze i powiedz im, że je kochałem. Nie chcę już nic więcej mówić, bo jestem tym wszystkim zmęczony. Pamiętaj, nigdy nie przestałem Cię kochać. To nie Twoja wina, sam podjąłem tą decyzję.
Kocham Cię,
Żegnam,
Justin

Łzy zaczęły spływać ciurkiem po moich policzkach. Wiedziałam, że jest w łazience i szybko tam pobiegłam. Zobaczyłam tam Justina leżącego na podłodze…
Parę dni później
Wróciłam do Nowego Jorku. Właśnie idę na pogrzeb. Wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu. Podenerwowana jechałam i zobaczyłam z daleka cmentarz. Rozryczałam się jak głupia. Ta młoda osoba zginęła… częściowo przeze mnie. Za chwilę byłam na miejscu. Wysiadłam z samochodu i nie przestawałam płakać. Otoczyły mnie tłumy fotoreporterów. Zadawali różne pytania, ale miałam ich w dupie. Nagle ktoś wyciągnął mnie z tłumu…

Krótki, ale musiałyśmy skończyć w ten sposób :)
Tagi: 38
19.01.2012 o godz. 19:21
believeinlovejb

Rozdział 37 „Postępujesz jak gówniarz” 
Chciała coś powiedzieć, ale nie mogła nic z siebie wydusić. W końcu udało jej się i powiedziała:
- Justin ona nie żyje!
- Kto nie żyje, Selena?! – wydarłem się
- Miley, Miley nie żyje. Popełnia samobójstwo.
- Co?! Jak to?! – nie wiedziałem co mam zrobić podszedłem do Selly i przytuliłem się do niej. Zacząłem płakać, ale tak naprawdę jej nie znałem. Wiedziałem jedno, ona nosiła moje dziecko.
Resztę dnia spędziłem siedząc na plaży i wpatrując się w fale przybijające do brzegu. Każda z nich była inna, jedna doskonała, druga nieudana. Wtedy zrozumiałem, że życie też takie jest. Jedni mają udane życie, a drugi tragiczne. Wtedy wszystko do mnie dotarło Miley miała to tragiczne życie, bo poznała mnie. Jestem cholernym dupkiem, który myśli tylko o swoim szczęściu. Przeleciałem dziewczynę i dałem jej nadzieje na coś więcej. Zostawiłem ją samą z dzieckiem, jeszcze nienarodzonym, ale jednak. Palant ze mnie! Wtedy poczułem czyjś dotyk na moim ramieniu. Była to Selena. Pocałował mnie i poprosiła bym już wrócił do domu. Zrobiłem tak. Wróciliśmy do domu. Ja od razu poszedłem pod prysznic. Gdy się umyłem i wyszedłem z łazienki czekała na mnie na łóżku Selena. Usiadłem obok niej i przytuliłem ją mówiąc:
- Kochanie, nie zasługujesz na mnie. Jestem totalnym kretynem. Myślę tylko o seksie.
- Nie mów tak Justin. Jesteś wspaniały. Kocham cię. I nie jesteś kretynem, gdyby było inaczej myślisz, że bym tu dziś była?
- Myślę, że nie. – powiedziałem i przytuliłem ją do siebie. Leżeliśmy tak na łóżku i nawet nie wiem, kiedy usnęliśmy. Rano, gdy się obudziłem Seleny nie było przymnie. Zerwałem się szybko z łóżka i poszedłem do łazienki. Wziąłem prysznic, umyłem zęby, wysuszyłem i uczesałem włosy, a potem ubrałem się w kąpielówki. Zszedłem na dół i zobaczyłem Selly siedzącą przy basenie i czytającą jakąś książkę. Podszedłem do niej i usiadłem okrakiem za nią pytając się co czyta i dmuchając jej po karku. Łaskotało ją to, więc robiłem tak dalej. Prosiłabym przestał, ale chciałem za to prezent, czyli buziaka. W końcu mnie pocałowała, a ja nie chciałem oderwać od niej moich ust. Dziś miałem już lepszy humor. Podniosłem się i wskoczyłem do basenu chlapiąc przy tym Selenę. Wkurzyła się i chciała już iść, ale szybko wyszedłem z basenu i mokry przytuliłem się to niej. Jej ciuchy były mokre. Popchnęła mnie i wpadłem do basenu, a ona razem ze mną, bo trzymałem ją za rękę. Zacząłem się śmiać, a ona pocałowała mnie namiętnie mówiąc:
- Kocham cię ty mój wariacie.
- Ja ciebie też kocham. – powiedziałem to i podniosłem ją, a ona objęła mnie swoimi nogami i całowała namiętnie. Zanurzyliśmy się pod wodę i dalej się całowaliśmy, chciałem przestać myśleć o tym co się stało Miley, ale nie potrafiłem. Jestem dupkiem, który myśli tylko o swoim szczęściu. Puściłem Selenę i wyszedłem z basenu. Ona nie wiedziała, co robię i dziwnie się na mnie patrzyła. Miałem to w dupie. To ja zabiłem tą dziewczynę. Usiadłem na leżaku i schowałem twarz w dłonie. Selena podeszła do mnie, a ja tylko się od niej odsunąłem, mówiąc:
- Chce być teraz sam – zacząłem płakać
- Justin…
- Nic niemów, po prostu zostaw mnie samego. – powiedziałem i podszedłem do barierki, zaraz za nią było urwisko i plaża. Popatrzyłem się w dół i widziałem jak spadają kamienie. Pomyślałem „ To jak moje życie, spadam w dół i nie ma już powrotu na górę”. Łzy zlatywały po moich policzkach, a słońce szybko je osuszały. Niszczę siebie, ale dlaczego muszę niszczyć przy tym innych? Chce to skończyć, tylko jak? Zebrałem się i wyszedłem z domu nic nie mówiąc Selenie. Szedłem środkiem ulicy, a przejeżdżające trąbiły na mnie, miałem to w dupie i w ogóle się tym nie przejmowałem. Szedłem tam gdzie prowadził mnie ciepły wiatr. Tak naprawdę nie wiem, czemu tak na to zareagowałem, nie znałem tej dziewczyny. Poszedłem z nią tylko z dwa razy do łóżka i to tyle. Wykorzystałem ją, a ona uwierzyła, że coś do niej czuje. Ja skrzywdziłem ją, ona mnie, byliśmy kwita i sobie odeszła. W tym rozmyślaniu nawet nie wiem, kiedy, ale doszedłem do jakiegoś baru. Wszedłem do środka i podszedłem do baru. Usiadłem na stołku i zamówiłem sobie drinka.
Rano obudził mnie powiem wiatru. Otworzyłem leniwie oczy i zobaczyłem siedzącą obok mnie Selly. Podniosłem się i przytuliłem ją mówiąc:
- Kochanie! Przepraszam popełniłem błąd, kolejny w moim życiu.
- Justin, martwiłam się o ciebie. Kenny szukał cię pół nocy. Wezwaliśmy nawet policję. Nie rób mi tego więcej. Nie znikaj tak bez słowa. Bałam się o ciebie. Kocham cię, zrozum to w końcu. – powiedziała ze łzami w oczach i mnie przytuliła. Odwzajemniłem uścisk i pocałowałem ją… skończyło się tak jak zwykle.
Leżeliśmy jeszcze jakiś czas w łóżku. W końcu podniosłem się i poszedłem do łazienki. Stanąłem pod prysznicem, a ciepłe krople wody zlatywały po moim ciele. Czułem ulgę. Wyszedłem z pod prysznica i wytarłem się. Założyłem bokserki i wyszedłem z łazienki na łóżku siedziała Selly. Podszedłem bliżej niej i patrząc się w jej brązowe oczy powiedziałem:
- Nie wiem, co bym bez ciebie zrobił.
- Pewnie żył, ale nie tak jak teraz.
- Wiesz, że dzięki tobie jestem szczęśliwy i jestem z stanie pokonać wszystkie przeszkody na mojej drodze. Kocham cię, jesteś moim życiem.
- Justin, to ty jesteś moim życiem, wybaczyłam ci tyle błędów, myślisz, dlaczego? Ja ci powiem, bo życie bez ciebie nie ma dla mnie sensu. Kocham cię – powiedziała to, a ja uklęknąłem przed nią i mocno się do niej przytuliłem, całując ją po szyi. Szybko się od niej oderwałem i zszedłem na dół. Na kanapie siedział Kenny, zmierzył mnie tylko wzrokiem nic się nie odzywając i dalej oglądał TV, a ja poszedłem do kuchni. Nalałem sobie soku i wróciłem do salonu usiadłem obok Kennego i miałem coś powiedzieć, gdy on powiedział:
- Justin, nie wiem, co sobie wyobrażasz. Postępujesz jak gówniarz, któremu rodzice nie chcą pozwolić iść na imprezę. Masz wszystko kasę, rodzinę, narzeczoną, która cię kocha i oddałaby dla ciebie wszystko! Czego ci brakuje do szczęścia? – wydarł się na mnie
- No właśnie tego szczęścia mi brakuje. Chce być szczęśliwy, ale nie potrafię. To ja zabiłem Miley. Zrozum! – powiedziałem unoszącym głosem
- Jak to ty? Co ty wygadujesz Justin? – zapytał zdziwiony
- No ja! To przeze mnie ona się zabiła! Nie kochałem jej, a ona mnie tak. Mam wyrzuty sumienia, bo pozwoliłem jej na tą śmierć.
- Nie Justin! Nie możesz siebie obwiniać. Ona i tak by to w końcu zrobiła, nic się już na to nie poradzi. – powiedział i przytulił mnie.
- Tylko… a zresztą już nic. – powiedziałem i przytuliłem się do mojego ochroniarza. On jest najlepszym ochroniarzem pod słońcem, nie wiem, co bym bez niego zrobił. Na dół zeszła Selly. Stanęła przed nami i patrzyła się, po chwili powiedział:
- Justin, muszę ci coś powiedzieć. – powiedziała z grobową miną
- Mów, o co chodzi.
- Ale wolałabym jednak iść na spacer.
- Co ty znowu kombinujesz kochanie?- powiedziałem uśmiechając się do niej
- Nic, na razie skarbie – powiedziała i podała mi rękę. Wstałem i wyszliśmy z domku. Szliśmy już dłuższy kawałek, a Selena nic się nie odzywała. To dziwne, chciała mi coś powiedzieć, a teraz już nawet ust nie otworzy. W końcu nie wytrzymałem i sam zapytałem:
- O co chodzi z tym spacerem kochanie?
- Dowiesz się zaraz kocie – mówiąc to pocałowała mnie, czułem, że coś tu nie gra, ale szedłem dalej w ciszy. Dotarliśmy na miejsce, Selena stanęła przede mną i powiedziała:
- Justin, kochanie…
Tagi: rozdział 37
18.01.2012 o godz. 18:58
believeinlovejb

Rozdział 36 „Justin ona nie żyje!” 
Dojechaliśmy. Wysiadłem z samochodu i wziąłem na ręce Seleny. Szliśmy kawałek, a potem już tylko po schodach. Byliśmy na miejscu, gdzie czekał już Kenny. Selena usiadła na miejscu nadal nic nie widząc i zaczęło się. Ściągnąłem Selenie chustkę i zobaczyła gdzie jesteśmy, byłą zaskoczona i powiedziała:
- Justin, jak to?
- Cicho, nic nie mów- powiedziałem i pocałowałem ją by nic więcej nie mówiła. Siedzieliśmy długo i gadaliśmy o naszym życiu i o tym jak to będzie dalej. Selena niedługo wraca na plan zdjęciowy, ja wydaje nową płytę. Będziemy mieli bardzo mało czasu dla siebie, dlatego teraz to odrobimy. Rozmowa rozkręcała się, aż w końcu zacząłem ją całować by przestała mówić. Nagle podszedł do nas Kenny i zapytał się czy włączyć nam jakiś film, zgodziliśmy się i zaczęliśmy go oglądać, nie pamiętam jak się nazywał, bo zbytnio byłem zajęty Seleną. Tak, wcale go nie oglądaliśmy tylko całowaliśmy się i prawiliśmy sobie komplementy. Zrobiło się późno. Selena była tak zmęczona, że usnęła na moich kolanach.
Rano, gdy się obudziłem byliśmy… nie wiem gdzie. Selena spała obok mnie i uśmiechała się przez sen, wyglądała słodko. Pocałowałem ją w usta, a ona odwzajemniła pocałunek, powiedziałem:
- Ty oszustko, nie spałaś. – powiedziałem sarkastycznie
- Oj kochanie – powiedziała i pocałowała mnie namiętnie. – Za ile my tak w ogóle dolecimy?
- Nie wiem, ale mogę iść się spytać Kennego. – powiedziałem i miałem już wstawać, gdy wszedł Kenny i powiedział:
- Kochani, zapnijcie pasy, bo zaraz będziemy lądować- powiedział i wyszedł, a ja musnąłem usta Selly. Zapieliśmy pasy. Zaczynamy lądować.
Wysiedliśmy z samochodu przed nie za małym domem i weszliśmy do środka. Kenny zabrał nasze walizki do sypialni a my poszliśmy na taras, gdzie był basen. Z niego był piękny widok na plażę i ocean. Podszedłem do Selly, która stała przy basenie i nad czymś rozmyślała. Objąłem ja w tali i wyszeptałem do ucha:
-Nad, czym tak rozmyślasz kochanie?
- Nad tobą- powiedziała tajemniczo
- Dlaczego nade mną? Co ja znowu zrobiłem? – zapytałem z udawanym zdziwieniem
- Właśnie. Robisz bardzo dużo dla mnie. I nie wiem jak ci to wynagrodzić – powiedział posmutniała, a zarazem zadowolona
- Wystarczy, że przymnie będziesz – powiedziałem i pocałowałem ją w kark. Ona się odwróciła do mnie przodem założyła ręce na mnie i pocałowała mnie. Chciałem się do niej przybliżyć i wtedy wpadliśmy do basenu. Zacząłem płynąć pod wodą szukając Sel. Znalazłem ją wziąłem na ręce i wyszliśmy z basenu cali mokrzy i podążyliśmy do sypialni naszego letniskowego domu na prawie bezludnej wyspie. Powiedziałem:
- Selly idź przebrać się w kostium i zraz idziemy na plażę- ona tak zrobiła i za 15 minut była już na dole w kostiumie. Chciałem wyłączyć telefon by nikt nam nie przeszkadzał i wtedy okazało się, że zalałem sobie iPhona, kiedy wpadliśmy do wody. To nawet dobrze. Wziąłem Selenę za rękę i poszliśmy na plażę. Nikogo tam nie było. Cisza i spokój, z dala od wszystkiego. Tylko ja i Selly. Rozłożyliśmy się na leżakach bardzo blisko wody i rozłożyliśmy parasol, bo słońce strasznie grzało. Wtedy zaczęła się rozmowa:
- Kochanie, dlaczego tu tak w ogóle jesteśmy? – zapytała
- Chciałem cię zabrać na wakacje, by pobyć tylko z tobą. Tylko z tobą. – powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej
- No tak, a co z dziećmi? Kto się nimi zajmie?
- Spokojnie. Nasze mamy oszalały na ich punkcie i zajmą się nimi.
- Ale ja za tydzień mam być na planie filmu.
- Nie będziesz.
- Jak to? Justin? Musze! – powiedziała zdenerwowana i wstała z leżaka, zrobiłem to samo i powiedziałem:
- Zdecydowałem, że nie będziesz grać w tym filmie, ponieważ ja będę zarabiać kasę i będzie wszystko dobrze. – powiedziałem, ale było widać, że jest na mnie wściekła. Podszedłem bliżej niej, a ona popatrzyła mi się w oczy mówiąc:
- Nic nie będzie dobrze. Odciągasz mnie od tego, co kocham. Nie wiem, dlaczego podjąłeś taką decyzję! Może mi powiesz?! – powiedziała wściekła
- Bo cię kocham i chce spędzać z tobą jak najwięcej czasu. Patrzeć na ciebie jak przychodzę do domu. Widzieć ciągle twój uśmiech. Nasz związek dopiero się zaczyna, dlatego pomyślałem, że ta rola na razie nie jest ci potrzeba.
- To nie myśl, bo ci to nie wychodzi!!! – wykrzyczała. Chciałem jej dotknąć, ale ona się odsunęła. Ja powiedziałem do niej:
- Ja tak chciałem, żeby było dobrze. Starałem się. Myślałem o tym. Robiłem wszystko, żeby było jak najlepiej, a teraz… - Selena odwróciła się do mnie i nic nie mówiąc podeszła bliżej, dzieliły nas milimetry, zrobiłem to, pocałowałem ją, a ona to odwzajemniła i powiedziała:
- A teraz jest jeszcze lepiej. Jesteś obok mnie i mam nadzieje, że będziesz zawsze. Tylko obiecaj, że za jakiś rok będę mogła wrócić do pracy.
- Oczywiście, że tak. Tylko teraz spędzaj czas ze mną. – powiedziałem całując ją. Złapałem ją w tali i podniosłem. Zacząłem z nią biec w stronę wody, chciała się wyrwać, ale nie dałem się i wbiegłem z nią do wody. Byliśmy coraz głębiej i głębiej w końcu widać było tylko nasze głowy. Pocałowałem ją, a ona zaczęła się wyrywać z moich ramion. Ugryzła mnie w ucho i wtedy udało jej się uciec. Biegła w stronę brzegu śmiejąc się tak głośno jak tylko potrafiła. Dogoniłem ją już na pisaku i łapiąc ja wywaliliśmy się na piach. Leżała na mnie. Ja podniosłem głowę do góry i pocałowałem ją. Wtedy ona sturlała się ze mnie i leżał już obok. Patrzyła się na mnie, a ja na nią. Pocałowałem ją, znowu. Kocham ją całować, ma takie słodkie usta. Podniosłem się i wyciągnąłem rękę w jej stronę i pociągnąłem ją w górę, by wstała. Złapałem ją za rękę i poszliśmy do domu. Wchodząc byliśmy rozbawieni. Śmieliśmy się nawet nie wiedzieliśmy, z czego. Na kanapie siedział zły Kenny, gdy nas zobaczył podniósł się i powiedział:
- Justin, czy ty już do końca zgłupiałeś?! Czemu nie odbierasz telefonu?! Myślałem, że coś wam się stało- wydarł się Kenny
- Ooo! No tak! Zapomniałem ci powiedzieć, ale zepsuł mi się. A teraz idziemy na górę. – powiedziałem i objąłem Seleny. Poszliśmy do sypialni i padliśmy na łóżko. Ona leżała na moim torsie, a ja bawiłem się jej włosami. Rozmawialiśmy.
- Ile czasu tu będziemy? – zapytała
- Chciałbym jak najdłużej, ale nie da się za dwa tygodnie musimy być w domu, bo inaczej Scooter mnie zabije.
- Dlaczego? Nic mu nie powiedziałeś? Prawda?
- No jakoś tak wyszło. Wiesz nie odbierał telefonu. A z resztą tylko by się zdenerwował. Nic by z tego dobrego nie wyszło. – powiedziałem śmiejąc się. Wtedy zadzwonił telefon Selly. Nie pozwoliłem jej odebrać, ale i tak to zrobiła. Słyszałem tylko to co mówiła Selena. Nie brzmiało to dobrze. Gdy skończyła rozmowę podeszła do mnie, a w jej oczach było widać łzy. Chciał coś powiedzieć, ale nie mogła nic z siebie wydusić. W końcu udało jej się i powiedziała: - Justin ona nie żyje! 
Tagi: 36
18.01.2012 o godz. 16:57
believeinlovejb

Rozdział 35 "Wydusiłem tylko: Wow!"
-Selena czy zostaniesz moją żoną? – i wyciągałem pudełeczko z pierścionkiem, które otworzyłem. Usłyszałem jak Selena wydobywa z siebie słowa:
- Justin, nie mogę się zgodzić… żebyś tak klęczał bezczynnie. Pocałuj mnie !!!
- To znaczy, że się zgadzasz ? – zapytałem podejrzliwie, wstając.
- Tak, kochanie, chcę zostać twoją żoną !!! – byłem najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. Podniosłem Selenę do góry i namiętnie pocałowałem. Wszyscy zaczęli nam bić brawo i gratulować. Nasze mamy płakały ze szczęścia.
- To kiedy ślub ?? – zażartował Chaz.
- Czy ty się nie rozpędziłeś za bardzo ?! – powiedziałem śmiejąc się. Za moment doszła Selena i powiedziała:
- Z Justinem, choćby jutro. – i pocałowała mnie.
- No wiesz, nie ma sprawy. – dodałem.
Przez resztę wieczoru wszyscy rozmawiali o nas i naszych dzieciach. Te śmiały się i pierwszy raz uśmiechnęły się do mnie. Rozmawiałem właśnie z Seleną i podeszły nasze mamy z dziećmi na rękach. Moja mama powiedziała:
- Mamy sprawę.
- Jaką znowu?
- Chcielibyśmy pojechać całą rodziną do „Krainy Św. Mikołaja”. Zabralibyśmy dzieci i zostalibyście sami. – jednoznacznie się uśmiechnęła.
- Nie ma sprawy. Nawet jesteśmy wam wdzięczni. – śmiesznie poruszałem brwiami, patrząc na Selenę.
- Tylko nie chcemy kolejnych wnuków, kochani. – dodała mama Selly.
- Postaramy się to rozważyć. – powiedziałem i dostałem w ramię od Seleny.
Powoli Wigilia dobiegała końca. Goście zaczęli rozchodzić się do pokoi. Nasze babcie koniecznie chciały zająć Jaysonem i Ashley. Nie protestowaliśmy zbytnio. Zaczęliśmy sprzątać. Podszedłem do Sel i wymruczałem do ucha:
- Jakie plany na noc ?
- Yyyy… spanie ?? – zaśmiała się.
- Może zrobisz mi kolejny gwiazdkowy prezent ?
- Zobaczy się… na razie jestem padnięta i idę spać. – pocałowała mnie i poszła na górę, a ja za nią podążyłem.
Wszedłem do sypialni, ale Selena zdążyła już wejść do łazienki. Położyłem się na łóżku i czekałem. Po paru minutach usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi. Przed oczami stanęła mi Selena… ubrana tylko we wstążkę. Odebrało mi mowę. Wydusiłem tylko: Wow!. Zaczęła iść w moją stronę i w połowie drogi spytała:
- Czy podoba ci się prezent ?
- A jak myślisz ?
- Z tego co widzę po twoich spodniach to ci się bardzo podoba. – zaśmiała się. Spojrzałem w dół i zobaczyłem choinkę w moim kroku. (wiecie, o co chodzi xd) Za chwilę na choince siedział już „prezent”, który zaczął już mnie rozbierać. Zmieniliśmy trochę rolę i to ja, już nagi siedziałem na moim „prezencie” całując go namiętnie. Selena w przerwach pocałunków powiedziała „Kocham Cię”, a ja dalej ją całowałem po całym ciele. Wszedłem w nią, a ona tylko wtedy jęknęła…
Gdy się obudziłem Sel jeszcze spała, więc nie ruszałem się, żeby jej nie obudzić. Myślałem o wczorajszej nocy i o tym, że Selena to jednak najlepszy prezent w moim życiu i nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Jestem w niej szalenie zakochany i nie wiem, co bym bez niej zrobił. Wtedy obudziła się Selly i pocałowała mnie, co oderwało mnie od rozmyślania. Wstałem i zszedłem na dół, gdzie nikogo już nie było. Byliśmy sami w domu, czyli zabawę czas zacząć. Poszedłem do kuchni i zrobiłem naleśniki. Do kuchni weszła wtedy pięknie ubrana i umalowana Sel, a ja powiedziałem:
- Kochanie, czemu się już ubrałaś, wcześniej wyglądałaś tak pięknie- mówiąc to podszedłem do niej i pocałowałem ją.
- No widzisz, jakie to życie niesprawiedliwe. – powiedziała i usiadła przy stole czekając na naleśniki. Podałem je i zaczęliśmy jeść. Po skończonym posiłku poszedłem na górę przebrać ubrać się, bo byłem w samych bokserkach. Selena została na dole i oglądała telewizję. Chciałem wymyślić jej jakąś niespodziankę, ale nie miałem pomysłów. Ale zaraz, mam… Zszedłem na dół i podszedłem Selly od tyłu zawiązując jej oczy chustką. I wziąłem na ręce niosąc do samochodu. Ona cały czas się mnie wypytywała, co robię, ale nic się do niej nie odzywałem tylko robiłem to, co miałem na myśli. Zima w NY jest dosyć ciepła, ale mam wspaniały pomysł. Wyjechaliśmy z domu i jechaliśmy w wyznaczone miejsce, są święta, więc wszystko jest pozamykane. Dojechaliśmy.
Tagi: 35
18.01.2012 o godz. 16:56
believeinlovejb

Rozdział 34 „Mam cię dość”
W końcu przyszła nasza kolej. Weszłyśmy do środka, pani doktor zbadała Ashley i okazało się, że mała… dostała kolki. Dobrze, że to tylko to bo myślałam, że będzie to coś poważnego. Cały czas jednak nie dawało mi spokoju, dlaczego Justin tak szybko wybiegł z domu, a teraz nawet nie odbiera telefonu. No nic. Wyszłam z kliniki, a tam patrzę tłum paparazzi, czy oni nigdy nie dadzą nam spokoju? Przedarłam się przez ich tłum i szybko wsiadłam do samochodu. Trasowali mi drogę w końcu całą sytuacja zaciekawili się ochroniarze z kliniki i przegonili mi z drogi fotoreporterów. Nagle usłyszałam dźwięk mojego telefonu i zaczęłam go szukać w mojej torebce. Znalazłam! Na wyświetlaczu widniał napis „Justin”. Pomyślałam sobie „w końcu!” i szybko odebrałam telefon:
- Tak kochanie?
- Hej kocie, co się stało Ashley? Na wszystkich stronach o tym mówią. – zapytał zdenerwowany.
- Nie nic takiego, bałam się o nią bo ciągle płacze, ale to tylko kolka. – powiedziałam uspokajająco
- No to dobrze, bo już się bałam.
- Dobra, musze kończyć bo jadę samochodem. Porozmawiamy w domu. Kocham cię.
- To do zobaczenia. I też cię kocham. Buziaki- powiedział i rozłączył się.
Byłam już w domu. Maleństwa spały. Nagle stół zawibrował, dostałam SMS-a od Justina „Czekam na cb. Plaża koło naszego domu:*” Szybko poszłam do Emily powiedzieć jej, że wychodzę.
Dosyć szybko znalazłam się na plaży, gdzie siedział Justin na kocu i czekał na mnie. Podeszłam go od tyłu i zakryłam mu swoimi dłońmi oczy. Po chwili siedział już na przeciw niego i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Nagle Justin wyjął swoją gitarę i powiedział:
- Musze ci coś zagrać. Tą piosenkę napisałem specjalnie dla ciebie.
- Awwwwww… to słodkie. – byłam zaskoczona, że zrobił coś takiego dla mnie.
Zaczął grać. Piosenka nosiła tytuł „Believe in me”. Opowiadała o tym, że kiedyś był zły, ale teraz mam zacząć wierzyć, że się zmienił. Pod koniec utworu popłakałam się. Widać, że te słowa płynęły z jego serca. Justin skończył i przytulił mnie. Zapytał:
- Podobało się?
- No wiesz… - opuścił głowę – baaardzo!! – krzyknęłam.
- To dobrze. Zastanawiałem się do ostatniej chwili czy ci to zaśpiewać.
Gadaliśmy długo, ale zaczęło się ściemniać więc poszliśmy do domu. Był piątek, więc pozwoliliśmy Emily wyjść na miasto. Zostaliśmy z dziećmi sami. Bawiliśmy się z nimi, a Justin sam je nawet wykąpał. Potem położył je i zaśpiewał im kołysankę. To było takie słodkie.
3 tygodnie później – Boże Narodzenie 
Dzisiaj Gwiazdka. Dwa tygodnie temu postanowiliśmy, że urządzimy Wigilię u nas. Zaprosiliśmy rodzinę moją i Justina. Przyjadą jego mama, tata z dziećmi, dziadkowie, a ode mnie będzie mama z mężem, moi dziadkowie, a oprócz tego mają wpaść jeszcze Chaz i Christina. Znowu są razem i są bardzo szczęśliwi. Emily też będzie, bo okazało się, że nie ma żadnej rodziny. Ja od rana siedzę w kuchni, a Justin ubiera choinkę i niezbyt dobrze mu to idzie, bo słyszałam już kilka razy dźwięk tłuczonej bombki i kilka „miłych słówek” z jego ust. Zaraz wszyscy mają przyjechać więc poszłam ubrać się na górę.
Oczami Justina 
Ubierałem tą cholerną choinkę już dobre dwie godziny. Co chwilę bombki się tłukły. Selena poszła się ubrać i wtedy ktoś przyszedł, poszedłem otworzyć drzwi i zobaczyłem tam Miley. Co ona tu robi? Nie chciałem jej wpuścić do środka i warknąłem:
- Czego chcesz ?!
- Muszę ci coś powiedzieć. Będziesz tatą. – co ona pierdoli ?! – Jestem w ciąży z tobą. Musisz się z tym pogodzić.
- Chyba cię pojebało !!! Mam już swoje dzieci i nie będzie żadnych innych. Ile chcesz żeby to nie trafiło do mediów.
- Ja nie chcę kasy, ja chcę ciebie.
- Nie ma takiej opcji. Nigdy. Przez ciebie już raz mogłem stracić rodzinę, a ty wchrzaniasz się znowu w moje życie. Mam cię dość. Dobra, załatwmy to jakoś. Chcesz urodzić to dziecko ?
- Tak.
- Będę ci płacił alimenty i raz na jakiś czas odwiedzał to dziecko, ale bez przesady. Nie licz na więcej.
- Zgadzam się, ale media i tak się o tym dowiedzą.
- Wiesz co, od jakiegoś czasu mam ich zdanie w dupie. – Miley poszła sobie. Nie wiem co mam zrobić. Co jeśli Selena się dowie?
Oczami Seleny 
Ubrałam się i zeszłam na dół. Justin był podenerwowany. Postanowiłam zapytać o co chodzi:
- Justin, co się stało ?
- Nic…
- Jak to nic, przecież widzę, że coś się stało.
- No dobra, Miley tu była…
- Co ona tu chciała ?! – powiedziałam już trochę zdenerwowana.
- No bo… ona…
- No gadaj !!!
- Miley jest ze mną w ciąży ! Nie wiem co mam zrobić ! Zrozumiem jeśli teraz odejdziesz i mi nie wybaczysz…
- Justin, jak ty tam mogłeś… Kiedy ona zaszła z tobą w tą ciążę?
Nie wiem, ale spaliśmy ze sobą tylko dwa razy i przysięgam ci, że jakbym był z tobą to w życiu bym cię nie zdradził. – był bliski płaczu i wydusił jeszcze ostatnie słowa – Ja cię naprawdę kocham.
- Wiem. Dlatego zastanawiam się… - Justin przerwał mi:
- Rozumiem. – chciał już iść, ale zatrzymałam go i powiedziałam:
- Zastanawiam się jak mogłeś pomyśleć, że cię zostawię w takiej sytuacji.
- Kocham cię. – krzyknął i namiętnie mnie pocałował.
Wtedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W progu zobaczyłam trzynaście roześmianych ludzi.
- Witajcie. – powiedziałam.
Wszyscy wbiegli do domu. Mina Justina była bezcenna, wyglądał jakby zaraz miał dostać zawału. Rodzina wyglądała jakby znała się od lat, wszyscy się polubili i powędrowali do swoich pokoi. Ja podeszłam do Justina i mocno go przytuliłam. On się tylko uśmiechnął i pocałował mnie. Dotknęłam go wkroku i czułam jak w jego gaciach właśnie rośnie Mount Everest. Bardzo mnie to podnieciło i szybko podążyliśmy na górę. Padłam na łóżko, a Justin usiadł na mnie okrakiem. Wtedy przypomniałam sobie o tym, że w domu są goście i powiedziałam do Justina żeby zamknął drzwi. Szybko je zamknął i rzucił się na mnie. Włożył rękę pod moją bluzkę i zaczął jeździć nią po moim brzuchu. Ja natomiast zaczęłam się bawić i włożyłam rękę w jego spodnie. Czułam jak jego Juniorek rośnie. Wtedy ściągnęłam z niego jego spodnie i bluzkę. Justin nachylał się już nade mną nagi. Nie chciał być osamotniony, więc rozebrał także mnie. Byliśmy już całkiem nadzy i namiętnie się całowaliśmy. Schyliłam się do jego penisa i delikatnie włożyłam go do buzi robiąc mu masarz językiem. W tym momencie coś komuś upadło na podłogę i przygryzłam Justinowi penisa. On miał już się wydrzeć, ale ja szybko przykryłam swoja ręką jego usta by nikt tego nie usłyszał. On popatrzył się na mnie z wyrzutami sumienia, a ja tylko pocałowałam go namiętnie. Poczułam jak lekko we mnie wchodzi i z wyczuciem dociera do mojego punktu G. Chciałam krzyknąć z podniecenia, ale tylko cicho jęknęłam i pocałowałam Justina. On wyszedł ze mnie, a ja padłam na łóżko. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 17. Szybko wstałam i szłam do łazienki, gdy Justin zapytał się mnie:
- Kochanie gdzie idziesz?
- Do łazienki wziąć prysznic, a co?
- Mogę iść z tobą? – zapytał podnosząc się
- Tak, tylko szybko, bo musimy szykować wigilię – powiedziałam i weszłam do łazienki. Podeszłam do prysznica i spuściłam wodę. Justin podszedł mnie od tyłu i pocałował w kark. Weszliśmy razem pod prysznic i nawzajem zaczęliśmy się myć. Po skończonym prysznicu ubraliśmy się i zeszliśmy na dół.
Justina trochę bolał Juniorek i wyglądał śmiesznie, gdy chodził. Nie chciałam pokazać, że się z niego śmieje, więc poszłam do kuchni pomóc w przygotowaniach mojej babci i Justina.
Oczami Justina
Widziałem jak Selena się ze mnie śmieje, ale bardzo to ukrywała, więc chciałem jej pokazać, że tego nie widzę. Poszła sobie do kuchni, a ja usiadłem na kanapie przed telewizorem gdzie siedział też Chaz. Widział, że boli mnie trochę krok i zapytał:
- Stary, co ci się stało? – zapytał ze śmiechem w oczach
- Nic, nic – powiedziałem zwijając się z bólu
- No przecież widzę.
- Dobra powiem ci, ale nie śmiej się.
- Spoko
- Selena mi przygryzła penisa, bo się czegoś wystraszyła.
- Ooo… nie wierzę! – Chaz wybuchł śmiechem, a ja go walnąłem i poszedłem do kuchni. Selena była ubrana w jakiś fartuch i właśnie coś gotowała. Podszedłem do niej. Objąłem ja i pocałowałem w ramię. Ona się do mnie przytuliła i pocałowała. Miała takie słodkie usta, a ja powiedziałem:
- Mmm… smakujesz jak malinka- a ona się uśmiechnęła i pocałowała mnie po raz kolejny.
Doszła godzina 20. Wszyscy usiedliśmy do stołu wigilijnego. Zjedliśmy 12 potraw podzieliliśmy sie opłatkiem i długo rozmawialiśmy. Potem przyszedł czas na prezenty. Każdy coś dostał. A moim prezentem dla Seleny był… a może najpierw, co ja od niej dostałem. A więc był to nasze wspólne zdjęcie w ramce, było sweet. No i jeszcze kartka, w której było napisane „Jak patrzę w twoje oczy to czuje się jak bym tonęła w czekoladzie. Kocham Cię Selena.” Przyszedł czas na mój prezent. Poprosiłem wszystkich o uwagę. Przyciągnąłem Sel w moją stronę i uklęknąłem przed nią. Wtedy powiedziałem:
-Selena czy zostaniesz moją żoną? – i wyciągałem pudełeczko z pierścionkiem, które otworzyłem. Usłyszałem jak Selena wydobywa z siebie słowa:
- Justin, nie...
Tagi: 34
18.01.2012 o godz. 16:56
believeinlovejb

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz